Perspektywa Victorii
- Jessica Monroe! Gratulujemy!
- Och, dziękuję! Te kilka lat w tym cudownym liceum bardzo... - bla, bla, bla. Trwa rozdanie dyplomów i dyrektor zaraz wywoła moje imię. Nie denerwuję się zbytnio. To tylko... całe liceum patrzące na mnie jak wygłaszam przemowę o czterech latach spędzonym w najzwyklejszym liceum (chociaż każdy mówi: "cudowne, niezwykłe" itp.) i o tym, gdzie będę studiować (bo każdy oczywiście musi to wiedzieć). Niee. Nie denerwuję się. W ogóle. - ...och, tak mi smutno, że muszę już opuścić tą wspaniałą szkołę i pojechać aż do Kanady, na studia (brawa, nie wiem z jakiego powodu). Dziękuję i do widzenia!
-Dziękujemy, Jessico. Bardzo... um, emocjonujące przemówienie. A teraz, eem... Victoria Straight!
- Dobra, idę - powiedziałam sobie po cichu, wstając z krzesła. - Wiem, że te przemówienia są takie emocjonujące, i w ogóle, ale ja postanowiłam na coś innego. No bo... Jesteśmy już dorośli. Jak ten czas szybko leci, prawda? Możemy prowadzić samochód, głosować...
- Po co to komu?
- Możemy zwracać innym uwagę, Rick. Jednym słowem jesteśmy wolni. Możemy robić co chcemy, może nie tak dosłownie, ale jednak - ostanie słowo powiedziałam lekko się uśmiechając.- Cóż, gdy kończymy szkołę, przyjęło się, że idziemy na studia - po sali dało się słyszeć ciche śmiechy.- Ja postanowiłam, że pójdę w stronę mojej pasji - sztuki fotograficznej. Dostałam stypendium na jednej z uczelni w Londynie.
- Co? Mamusia nie ma pieniędzy na studia? - Ashley. Jak ja jej nienawidzę. Ona wie bardzo dobrze, że moi rodzice rozwiedli się rok temu i mieszkam sama z mamą. Tata oczywiście spędza ze mną czas od czasu do czasu, ale sąd przyznał nam bardzo małe alimenty, bo uznał, "że niedługo Victoria będzie zdolna do pracy". Tak, już jestem zdolna do pracy, ale przecież na studia sama nie zarobię, tak?
- Właśnie miałam... kończyć swoje przemówienie - nawet nie wiem, jak zdołałam powstrzymać się od złości, bo czułam, jak moja twarz przybiera kolor pomidora. Niemalże wyrwałam zwinięty w rulonik dyplom dyrektorowi i pobiegłam po trzech niebieskich schodkach, a potem przez czerwony dywan, między rzędami chichrających się ludzi. Za mną pobiegła moja mama.
-Nie przejmuj się nią. Przecież my dobrze wiemy, jaka jest nasza sytuacja.
-Jak mam się nią nie przejmować? Jest zwykłą zdzirą i koniec - w tym momencie usłyszałam jak mama odpala silnik naszego auta.
- Wiesz, masz rację. To zdzira i koniec - mama roześmiała się. Kocham ją, bo jest taka, no... nowoczesna? W każdym razie coś w tym stylu. - W domu czeka na ciebie na ciebie niespodzianka. Ode mnie i od taty.
Od taty? Co może być od taty... Kiedy zajechaliśmy na podwórku naszego domu, zobaczyłam, że na podjeździe stoi czerwone, wypolerowane porche.
- M-mamo... nie mówisz chyba...
- Tak, owszem. Mówię.
- To na serio dla mnie?!
- A dla kogo? Przecież nie dla Louisa - wtedy z samochodu wyszedł mój przyrodni brat, Louis. Zawsze go lubiłam. Jest synem kobiety, z którą związał mój tata po rozwodzie z mamą - Molly.
- Eej, Sarah! Popsułaś całą zabawę - powiedział Louis udając smutek. - Jak tam nasza mała Vicki? - był ode mnie starszy, a ja lubiłam, nie wiem czemu, gdy mówił do mnie 'mała'.
- Louis! Skąd ty się tu wziąłeś? - powiedziałam, po czym przytuliłam go po przyjacielsku, a on pocałował mnie w policzek. Nagle zjawiła się Destiney (moja najlepsza przyjaciółka, która dyplom otrzymała kilka lat temu), z miną jakby stało się coś naprawdę okropnego. Wbiegła pchająć furtkę z całej siły, ale nagle zwolniła, kiedy zobaczyła Louisa, mamę i moje nowe auto.
- Słuchaj, mam dwie spraawy... Złą i dobrą. Która najpierw?
- Eee nie wiem, złą?
- No to, Ashley Ring, będzie studiowała na tej samej uczelni co ty... na tym samym kierunku.
Zacisnęłam mocno pięść i wydusiłam przez zęby:
-Suka.
-Dooobra, a żebyś ochłonęła, teraz dobra wiadomość: Wszystkiego najlepszego z okazji zdobycia dyplomu!
- Czekaj, czekaj. Ty o tym wszystkim - wskazałam ręką na samochód - wiedziałaś, i nic mi nie powiedziałaś? Aale mi dobra wiadomość :D
- Ooj sorry! A teraz chodź, mamy do pogadania.
Przeczytałeś? Skomentuj!
Dla ciebie to kilka sekund, a dla motywacja :)
Ruszyłam dupę i napisałam pierwszy rozdział ;) Co o nim myślicie? Przyjmuję także krytykę :)
Jak dla mnie bardzo fajne :) Ciekawy pomysł na ff. Dostajesz plusa za brak błędów ortograficznych i ogólnie za "wygląd" rozdziału ;* Co bym mogła jeszcze napisać ? Że za krótki xD Pozdrawiam, życzę weny i czekam na next :)
OdpowiedzUsuńDziękuję to dla mnie wiele znaczy :) Następny będzie NAPEWNO dłuższy ;)
Usuń